Kurcze, strasznie zaniedbałam tego bloga przez zimę!
Kiepskie światło do robienia zdjęć,. masa kłopotów z cerą i poważnych, skóra zmęczona zimnem i ogrzewaniem, beznadziejna fryzura. O nie! Gdzie mi było do prowadzenia bloga makijażowego :)
Ale nic to! Parę dni temu obchodziłam urodziny, czyli wiosna przyszła :) Nowa skóra, nowe siły, nowa energia.
Dziś opowiem Wam o mojej wielkiej kosmetycznej radości. Do polskich Rossmanów zawitała wreszcie seria Alterra :D
Czemu jest niezwykła?
Cała seria jest ekologiczna ,bez sztucznych dodatków, produktów ropopochodnych, parabenów, silikonów, SLSów. Dodatkowo seria dostała oznaczenie the Vegan Society, bo nie zawiera dodatków odzwierzęcych.
Kosmetyki są niedrogie, bo to marka własna Rossa , mają ładne opakowania i niektóre pachną ( są tez wersje bezzapachowe jakby ktoś potrzebował).
Na razie mam mydełko aloesowe ,szampon i pomadkę ochronną, ale będzie tego na pewno więcej.
Mydełko - Pachnie pięknie, konwaliami i jakimiś roślinami. Jest tak delikatne, że można umyć nim twarz nawet, kostka standardowej wielkości kosztuje ok 2 zł :)
Szampon - Mam morelowy. To dopiero rozpusta! Moje włosy i skóra głowy go kochają. Nie dość że bez sls i silikonu, więc nic mnie nie swędzi, nie piecze, włosy są sypkie i BARDZO błyszczące, to szampon się PIENI. Zawiera detergent, który dogaduje się z moim przewrażliwionym skalpem. Czuje się totalnie dopieszczona jak myję nim głowę. Butelka malutka, pewnie zaraz się skończy.
Pomadka ochronna- na bazie wosku. Dobra, tania , solidna.
Jak wizaż zacznie działać, to wrzucę linki do poszczególnych produktów na KWC.
wtorek, 5 kwietnia 2011
Odkurzanko
Autor: elianka o 23:41 8 komentarze
Etykiety: ciało, pielęgnacja, włosy
sobota, 29 stycznia 2011
Akcja - regeneracja
W poprzednim poście pisałam, że mam akryle. Już nie mam.
Po trzech dniach wszystkie po kolei poodpadały o_0
Nie wiadomo dlaczego, żele, które miałam nałożone rok temu także poodpadały. Robiłam paznokcie u profesjonalistki, która sama była zdziwiona, że tak się stało.
Na razie wybiłam sobie z głowy sztuczne pazury :/
Moje własne są w zaskakująco dobrym stanie jak na swoją sytuację ;)
Postanowiłam zając się nimi na poważnie - skoro nie mogę mieć sztucznych, to wyhoduję piękne własne :)
Mój arsenał, który ma mi w tym pomóc:
Od lewej
- Balsam do paznokci Herba studio - gęsta pasta na bazie wosku pszczelego, z naturalnych składników rewelacyjnie działa na skórki , paznokcie są natłuszczone i odżywione, ma przyjemny miodowy zapach. Jest dość tłusta, więc posmarowanymi palcami niewiele da się zrobić. Cięzko ja dostac, ja kupiłam w białostockim cefarmie.
- Wibo Lovely serum - galaretowaty żel, do nakładania na niepomalowane paznokcie i skórki, wchłania się w nie i nawilża, natłuszcza. Daje niemal natychmiastowy efekt :)
- Olejek Sensique - olejek jak olejek, kupiłam wersję lawendową. Ma fantastyczny roślinny skład. Używam na noc do skórek
- Utwardzacz paznokci Extra Strong Herome - Kupiłam na Allegro, bo jest hitem wizażowym.
Boje się tej odzywki i tego legendarnego efektu obolałych paznokci. Używam od dwóch dni, przede mną jeszcze 12 dni kuracji. Nakłada się to cudo na noc, następnego dnia drugą warstwę, trzeciego zmywa obie i nakłada od początku. I tak 14 dni. po tym mam mieć paznokcie jak sztuczne :D
Na to specjalnie nie liczę, ale mogłyby się choć trochę wzmocnić. Na razie po dwóch dniach są widocznie twardsze, ale mam nałożone dwie warstwy Herome, więc sam lakier je wzmacnia.
Zaczynam walkę o zdrowe i piękne paznokcie!
Na razie jeszcze nie minął tydzień, więc o efektach nie ma co mówić, ale po skończonej kuracji zdam szczegółowa relację.
Spostrzeżenie nr. 1 - odkąd olejkuje i smaruje sie z uporem maniaka, nie zadarła mi się ani jedna skórka.
Ah ta niedoceniana systematyczność....
Autor: elianka o 01:10 7 komentarze
Etykiety: paznokcie
czwartek, 20 stycznia 2011
OOps , I did it again.....
Po raz kolejny zrobiłam sobie tipsy. Akrylowe....
Wiem, że nie są teraz kanonem urody (!), ale miałam kilka ważnych dla mnie powodów:
- wróciłam do obgryzania paznokci niestety :(
- lakier na mojej płytce trzyma się ok 12 godzin, mam zwyczajnie dość codziennego porannego malowania paznokci
- moja naturalna płytka jest zwyczajnie brzydka - żółtawa, końcówki są żółto-przezroczyste zamiast białe.... no koszmar
- i ostatni powód - sztuczne paznokcie mimo swojej kiczowatości naprawdę mi się podobają. O ile nie wyglądają TAK
Wyszło tak. Nawet jestem zadowolona, chociaż linia uśmiechu zostawia wiele do życzenia. No i są chyba trochę za długie, ale to nie problem, zawsze można skrócić. 
Chciałam tylko pożelować naturalną płytkę, ale nie było to możliwe bo:
- ogryzki były za krótkie na frencha i tak trzeba by było przedłużać
- akryl jest trwalszy , a przy ostatnim żelowaniu, żel mi odlazł po trzech dniach ( manikiurzystka stwierdziła, ze to dlatego, że mam płaskie płytki. Może...
Tak więc mam tipsy tylko na końcówkach (tam, gdzie białe). Zaraz zrośnie i będę mogła mieć całość na naturalnej płytce, co powinno wyglądać bardzo dobrze.
Przy okazji opowiem Wam o moich pierwszych tipsach :D
Byłam na pierwszym roku studiów i jedna z dziewczyn z akademika robiła akrylowe pazurki. W sensie , że uczyła się robić i uczyła się na nas, biorąc pieniądze tylko na materiały.
Na moje nieszczęście byłam jedną z pierwszych "klientek". Miałam do paluszków przyklejone malownicze kluseczki z akrylu i płytkę przetartą niemal do krwi.
Katastrofa.
teraz jest lepiej, chociaż jeszcze nie idealnie....
Autor: elianka o 23:16 2 komentarze
Etykiety: paznokcie
środa, 12 stycznia 2011
Marchewkowy


Autor: elianka o 13:39 2 komentarze
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Lubicie oleje?
Ja lubię :)
Autor: elianka o 00:56 5 komentarze
Etykiety: ciało, pielęgnacja, twarz, włosy
niedziela, 9 stycznia 2011
Reaktywacja
Cześć!
Autor: elianka o 23:53 1 komentarze
sobota, 9 października 2010
Gdzie ja oczy miałam (Essence Lime Up!)
Kierując się wizażową modą zanabylam lakier Lime Up! Essence z serii Colour& Go
Urzekł mnie lakier w kolorze Shreka, na swatchach wyglądał zabawnie i uroczo.
a moich dłoniach czar prysł
To ewidentnie najbardziej paskudny lakier jaki widziałam, na moich dłoniach wygląda, jakbym umarła i zaczęła się rozkładać jakiś tydzień temu.
Mój maż nalega na zmycie tej szakarady.
Drogie bladolice- Lime Up! ie jest dla as :D Chociaż z ciemniejszą dłonią wygląda słodkob
Autor: elianka o 06:12 13 komentarze
Etykiety: lakiery

